Część pierwsza — XI

Miguel de Cervantes (1547–1616)

Traducido del español por Edward Boyé

Przedziwny Hidalgo Don Kichot z Manczy

Ja wiem, Olallo, że mnie ubóstwiasz,Chociaż mi o tem nie powiedziałaś,Nie powiedziałaś nawet oczyma,Niememi usty miłości twej.

Wiem, że nie zbywa ci na mądrości,Wiem także o tem, że kochasz mnie.Miłość, co żar swój wyrazić zdolna,Nigdy nieszczęsną nie jest miłością.

I chociaż nieraz, moja Olallo,Jawnie dawałaś mi do poznania,Że dusza twoja, jak bronz, jest twarda,A twoje białe łono, jak skała,

To jednak mimo twojej odmowy,Którą dziewczęca skromność dyktuje,Nieraz nadzieja mi odsłaniałaRąbek swej szaty, zielonej wiecznie.

Na moje wargi cisną się słowaWiary, co jeszcze nie przywołana,Zginąć nie mogła, choć też nie możeKwitnąć, gdy brak jej zachęty słowa.

Jeśli miłości prawa są dworne,To z twej miłości wnosić wypada,Że me pragnienia dojdą do kresu,W myśli oddawna upragnionego.

Jeśli usługi, starania tkliweMogą zjednywać serca łaskawość —Każda z tych usług, które oddałem,Musiała zwiększyć nadzieję moją!

Gdybyś patrzyła z większą uwagą,Nieraz, Olallo, jużbyś spostrzegła,Że w poniedziałek chodzę ubranyW najlepsze swoje szaty niedzielne.

Ponieważ miłość i strój ozdobnyZwykłe są kroczyć tą samą drogą,Więc też pragnąłem, by w twoich oczachPięknym i dwornym wydać się wielce.

Dla ciebie, miła, rzuciłem taniec,Wzgardziłem śpiewem przy lutni drżącej,Którą słyszałaś o późnej porze,Lub wśród rannego kogutów piania.

Nie będę liczył hołdów i pochwał,Piękności twojej składanych w darze,Które, choć samą prawdę mówiły,Srogi gniew dziewcząt ściągnęły na mnie.

Raz mi Teresa Bezzacol rzekła,Będąc przytomna, gdym sławił cię,„Ten sobie myśli, że czci anioła,A jeno brzydką małpę uwielbia.

Ślicznie dziękuję Za takie fiołki,Fałszywe kosy i róż na twarzy,Za wszystkie sztuczki wrzkomej piękności,Co samą miłość oszukać mogą“.

Zadałem kłamstwo oszczerczym słowom,Wówczas jej gaszek wstawił się za nią,Wyzwał mnie... później wiesz, co się stało,Com ja uczynił i co on uczynił.

Miłość w mem sercu nie jest oszustwem,Nie chcę twej cnoty wieść na osławę,Ani cię moją czynić kochanką —Zamysły moje są bardziej prawe.

Kościół ma świętych więzów ogniwa,Więzów tak gładkich, jak nić jedwabiu;Pod słodkie jarzmo poddaj swą głowę,Ujrzysz, że chętnie ja poddam swoją.

Jeśli nie zechcesz — przysięgam tobieNa Najświętszego ze wszystkich Świętych, —Że chyba poto z tych odbiegę,By włożyć na się suknię zakonną.

Yo sé Olalla que me ádorasPuesto que no me lo has dicho,Ni aun eon los ojos siguiera,Mudos lenguos de amorios“.