Poezye Michała-Anioła Buonarrotego — XXVI

Michelangelo Buonarroti (1475–1564)

Traducido del italiano por Lucjan Siemieński

Ora sul destro, or sul sinistro piedeVariando cerco delia mia salute;Fra ’l vizio o la virtuteIl cuor confuso mi travaglia e stanca,Come chi ’l ciel non vede,Che per ogni sentier si perde e manca.Porgo la carta biancaAi vostri sacri inchiostri,Ove per voi nel mio dubbiar si scriva,Come quest’ alma d’ ogni luce privaPossa non traviar dietro il desioNegli ultimi suoi passi, ond’ella cade:Per voi si scriva, voi, che ’l viver mioVolgeste al ciel per le più belle strade.

Raz prawą nogę, a raz lewą nogęStawiam na przemian, cnotliwy lub winny.W ciągłéj gonitwie za zbawieniem duszy.A serce we mnie wciąż bije na trwogę,Jak kiedy gwiazdy na drodze pustynnéjZgasną, i cisza dźwięki życia zgłuszy.A więc świętemi słowy,Na téj tu karcie białéjPisz dla nauki duszy ociemniałéjBy z niéj wyleciał zwątpień błąd jałowy;By w tym ostatnim kroku co u grobu,Upaść nie było sposobu.O pisz! li tobie powaga ta służy,Coś mi wskazała niebo w życia burzy. —

Z pociechą słyszę że przebijasz mroki,Co konarami błędu, jak w więzieniuŚwiatło ci kradną; przez otwór w sklepieniuZłotego światła spłyną ci potoki.I piękna dusza podleci w obłokiWolna i lekka, niegdyś tak oddanaChytrym pokusom ziemskiego szatana,Dziś dobrym radom podda swoje kroki.Jeśli od krzywych bezdroży i śliskichSam się odwracasz; napewne więc liczę,Że wstydne ku nim nie zwrócisz oblicze,Raczéj z odwagą dobędziesz sił wszystkich,I gęste sieci, coć swobody bronią,Na zawsze wolną sam rozburzysz dłonią.