Uliczka
Traducido por Emil Zegadłowicz
W tejsamej, małej uliczceksiężyc do okien puka —— lecz ciebie przez ramy i szybynapróżno wzrok mój szuka.
Jeszcze tesame drzewamają się kwieciem stokrotnie —— lecz dawne, przelotne godzinyminęły bezpowrotnie.
Inne myśli tobą rządzą,odmienione oczy twoje ——- dziś samotną idę drogą,którą szliśmy wraz, we dwoje.
Jakże zwiewnym ongi krokiemprzyszłaś ku mnie pocichutku —— czarem twoim zakwitałyrozwonione bzy w ogródku.
Na mej piersi cię tuliłem,świat był jednem cudnem śnieniem —mówiliśmy sobie wszystkoniemą mową serc — milczeniem.
Czasem słowo lub pytaniecałowanie przegrodziło —— coś się tam na świecie działo,lecz cóż nas to obchodziło — ? —
Ach! — czyż mogłem w snach przypuszczać,że to trwanie szczęścia — chwilką,że dziewczyńskie przyrzeczeniato są płoche słowa tylko — ? —
Firankami wiatr powiewa,tensam dzisiaj co i wtedy —ciebie jeno w oknie niema,droga pani, mojej biedy.