Część druga — VII
Traducido por Michał Koroway-Metelicki
Szatan (powieść wschodnia) Lermontowa
Pagórki Gruzji i dolinyJuż mgłami okrył płaszcz wieczorny;Pod klasztor przybył w odwiedzinySzatan potrzebie swej pokorny,Lecz długo, długo duch niesfornyŚwiątyni ciszy i pokutyNaruszyć nie śmiał; w te minutyJuż gotów był — jak się zdawało —Porzucić zamiar swój okrutny;Koło klasztoru brodzi smutny,A serce żądzą w nim pałało;Od kroków jego drżą drzew liście.Wzniósł oczy; widzi w jej pokojuLampę płonącą promieniście;A ona czeka w niepokoju.I wśród milczenia powszechnegoSłychać czyngara brzęczącegoDźwięk... tony pieśni się rozległy,Za nimi inne biegły, biegły,Jak łzy spokojnie i miarowo;Były to takie dźwięki pieśni,
Jak gdyby dla tej ziemskiej cieśniStworzyć je mieli niecieleśni.Może to anioł, — chcąc na nowoOdrodzić w druhu przyjaźń starą,Przeszłości dzieląc się z nim marą,Napełnił cele pieśni gwarą,Żeby osłodzić mu cierpienie?...Jej miłość smętną, jej wzburzenieRaz pierwszy pojął duch pomroku...Chce lecieć: skrzydło się nie rusza!Do głębi trwoży się mu dusza...I cudo! błysła kropla w oku,W oku, co łzą się nie zaprósza...Po dziś dzień widać koło celiKamień na wylot przepalony,Piorunem łzy tej wydrążony...Łzy takiej ludzie nie przeleli!