Część druga — XII

Mikhail Lermontov (1814–1841)

Traducido por Michał Koroway-Metelicki

Szatan (powieść wschodnia) Lermontowa

Była już północ. O tej porzeZ deską żelazną, koło ściany,Pełniąc w noc służbę przy klasztorze,Zwolna stróż chodził zadumany,Stawiając kroki swoje miernie;I koło celi mniszki staryWstrzymał się nagle, bo niezmiernieZmąciły duch mu nocne mary.

Wkoło mrok nocy gęsty, chłodny!...On słyszał — tak mu się zdawało —Ust dwojga pocałunek zgodny,Krzyk, jęk chwilowy... echo brzmiało,I niepoczciwe drgnęło serce,Zwątpieniem zwykłem u człowieka...Lecz błysło mgnienie, po rozterceZacichło wszystko; li z dalekaWiatr to przybywa, to ucieka,I liście szemrzą ciche żale,I z brzegiem ciemnym szepcą fale,Które toczyła górska rzeka.Ażeby ducha złego czaryMęczące serce precz zażegnać —Modlitwę świętą zmawia stary,Niepokój z duszy chce odegnać;I pierś wzburzoną, pełną strachuZbroi w znak krzyża, miast pancerza,I wkoło klasztornego gmachuW milczeniu kroki znów odmierza.............