Część pierwsza — XII
Traducido por Michał Koroway-Metelicki
Szatan (powieść wschodnia) Lermontowa
Scichło!... Mordercy wzięli łupyI pozostały w miejscu trupy,A na nie — w strachu drżąc — patrzałyWielbłądy — zbite w ciasne kupy,I w takt dzwoneczki im jęczały.Złupiona karawana cała,I chrześcian leżą zimne ciała;Nad niemi nocny ptak ulata;Cmentarna ich nie schowa krata,Ani klasztornych głazów płyty,Gdzie proch praojców był ukryty;Nie przyjdą siostry ich z matkami,Okryte czader osłonami,Ze smutkiem, łkaniem i modłamiNa groby ich z dalekiej strony!Lecz za to chrześcian wiernych syny —Tu! pod tą skałą, u drożynyWzniosą na pamięć krzyż święcony...Gdy przyjdą wiosny narodziny,Bluszcz krzyż popieści i owinieSwych liści splotem szmaragdowym,I pod symbolem Chrystusowym
Wędrowiec — dążąc ku rodzinie —Odpocznie, krzyża nie ominie...