Część piąta
Historya o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim
Ba, nuże, me miłe panie,Będzieć to rychło świtanie.Cóż wżdy lepszego czynimy,Iż do grobu nie idziemy945Z tymi naszymi ziołami,Z olejkami i z maściami.Jużto tam było dawno być,Mistrzowi swemu posłużyć.
Więc, miłe siestrzyczki, pódźmy,950Choć ciemno, wszak drogę wiemy.Będziemy tam miały choduDo samego słońca wschodu,
A bójmy zahaczyć czego,Bańki abo słojka którego.
955A, namilsze, cóż poczniemy,Kiedy do grobu przydziemy?Wiecie, jako wielki kamień,Nie będzie nas tych czterech zeń,Który do drzwi przywalono,960Kiedy mistrza w grób włożono.Którego mężów dwadzieściaLedwie mogą ruszyć z miejsca.My mu pewnie nie zdołamy,Pomocników też nie mamy.965Któż go nam odwalać będzie,Kiedy do mazania przydzie?
O kamień łatwiej, Marya,Już odwalony, widzę ja.Nie trzeba dwudziestu chłopów,970Już do grobu przystęp gotów.Jedno pódźmy co narychlejA czyńmy dosyć myśli swej.
Et valde mane una Sabbatorum etc.
Trzy Marye poszły etc.Gdy na drodze były etc.
O siostry! Pana Boga czas,Jużci w grobie ciała niemasz!
975Widzę ja coś nadobnego,W szacie lśniącej stojącego,Ale mię bojaźń zejmuje,Serce mi barzo truchleje.
Namilsze, jam się zdumiała980I wszystkam prawie struchlała.Nie mogę się z miejsca ruszyć,Musi to coś strasznego być.
Co to, panie, za rozmowyMacie, pozwieszawszy głowy?985Czemuście się polękałyI tak barzo potruchlały?Nie smęćcie się ni bójcie wy,Przydźcie k sobie, wznieście głowy.Wiemci ja, co tu czynicie990I kogo w grobie szukacie:Jezusa Nazarańskiego,W piątek ukrzyżowanego.Mniemacie, by miał być w ziemi,Miedzy drugimi zmarłemi?995Niemasz go tu, już zmartwychwstał,Jako wam przedtym powiadał.
Zbaczcie sobie, co więc mawiał,Kiedy w Galilei bywał,Iż trzeba było tej rzeczy,1000By był wydan Syn człowieczyNa śmierć, w ręce ludzi grzesznych,A dnia trzeciego wstał z martwych.Czemu jeśli nie wierzyciePódźcie, mieśce oglądajcie,1005Gdzie go było położono,Kiedy go z krzyża złożono.
Wierać, prawda, moja miła.Jużciem ja sobie spomniała,Iż to spominał będącyMar: 8. 1010W stronach Caesareae Philippi.
I naonczas to spominał,Mat: 16.Gdy się na górze odmieniał;I zaś ono drugim razem,Mat: 20.Gdy szedł do Jeruzalem.
1015O, zać o tym raz powiadał?Ktoby to tyle wyliczał!
Już sie tu nie bawcie więcej,Ale idźcie co napręcej.Uczniom to jego powiedzcie,1020Piotra nie przepominajcie.Powiedzcie im, iż go ujrząW Galilei, gdy się zejdą.
Boć się im tam ma pokazać,Jak przedtym raczył powiadać.
1025Otoż tak będziecie miały,Jakoście od nas słyszały.
Gdy nad grobem stały etc.Jezusa szukacie etc.
Niewiasto, czemu to płaczeszI tak barzo lamentujesz?
Aboś to zgubiła kogo,1030Czy żałujesz umarłego?
Ach, moi mili panowie,Święci boży aniołowie?A jakoż ja nie mam płakaćI tak barzo lamentować?1035Ano wzięto pana mego,A nie wiem, gdzie włożono jego.Dałby to Bóg, bych wiedziała,Bobych go sama schowała.
Niewiasto, czemu to płaczesz,1040Czego u tego grobu chcesz?Kogo szukasz narzekającI tak barzo lamentując?
Któż tam? Ogrodnik z motyką,E, z rydlem i z gracą wielką!1045Płaciś ty wziął pana megoZ tego grobu kamiennego?
A wiera się sam wydawaszA to jeszcze naczynie masz,Któregoś ty snać używał,1050Kiedyś go z grobu dobywał.Powiedzże mi, miły panie,Iżci mi ten płacz ustanie,Jeśliś go ty z grobu dobyłAbo gdzieby go położył,1055Iżbych zarazem bieżała,A onego sobie wzięła.
Marya.
Witajże, miły Rabboni!Gdzieżeś dostał tej czerwieni?
1060Dajże mi u nóg poklęknąćI jako przedtym ich dotknąć.
Nie tykaj się mego ciała,Jakoś więc przedtym działała,Bom jeszcze nie wstąpił do swego1065Boga Ojca niebieskiego.Ale idź do mojej braciejA powiedz im co napręcej,Iż wstąpię do ojca swegoI do ojca też waszego,
1070Do Pana Boga mojego,Także do Boga waszego.
Ba, namilsze siostry moje,Ja nie wiem, co się wżdy dzieje?Jednym się razem boimy1075A drugim się weselimy.
Jeśliż tego więcej ma być,To się smucić, to weselić,
Więc raczej stąd uciekajmy,Do apostołów biegajmy.1080Będziemy im powiadały,Cochmy tu widziały, słyszały.
Pokój wam, me miłe panie,Dawam wam swe pozdrowienie.
O witajże, panie miły!1085Ciebieciechmy też szukały.
Za nogi, siostry chwytajmyA na kolana klękajmy,Wyrządzając mu cześć, chwałęW tę świętą dzisia niedzielę.
1090Już się, niewiasty, nie bójcie,A powstawszy zaraz idźcie.Powiedzcie to braciej mojej,Iżby szli do Galilejej.Niechajże mię tam czekają1095Dotąd, aż mię oglądają.
O Boże, przez mękę twojęWysłuchaj modlitwę moję,Racz mi odpuścić me grzechyA daj doczekać pociechy.1100Ciebiem się zaprzał, wyznawam,Zmiłowania twego czekam;Ulecz, proszę, me sumnienie,Boć mię trapi, jak złe mienie.Nie pójdę nigdziej z tej skały,1105By mi tu mieszkać rok cały,Aż ujrzę co pociesznegoDnia dzisiejszego świętego.
Nie smęć się już, Pietrze, więcejTej to świętej Wielkiejnocy;1110Dawam tobie pozdrowienieI też grzechu przepuszczenie.Niechaj już twój płacz ustanie,Miej nadzieję dobrą w panie.Wynidźże stąd, otrzy oczy1115A nie upadaj już więcej.A za tym twoim zgrzeszenim,Mnie się po trzykroć zaprzenim,Będziesz też umiał na potymWyrozumieć drugim grzesznym,1120Łatwie im grzechy przepuszczaćI jak bracią swą pocieszać.