Sztuka kochania — Księga trzecia — IV

Ovid (43 a. C. – 17 d. C.)

Traducido del latín por Julian Ejsmond

IV

Piękność nie wszystkim jest dana,z łaski Niebios, z bogów ręki...Wiele kobiet musi sztuczniepotęgować swoje wdzięki.

Najpiękniejsza z kobiet gaśnie,jeśli zabiegów nie czynidokoła swej toalety,choćby miała czar bogini.

Jeżeli nie jedno uszłostarożytnej pięknej pani,to dlatego że mężczyźnibyli równie zaniedbani.

Śmieszną byłaby niewiastaubrana w bogate strojez mężem, co siedem skór byczychmiał za ozdobę i zbroję.

Niechaj inni przeszłość chwalą.W moim sercu radość gości,

żem przyszedł na ten świat miływ wykwintnej teraźniejszości.

A kocham ją nie za złoto,nie za tyryjskie purpury,nie za okręty żaglowne,ani kosztowne marmury, —

kocham teraźniejszość za to,że nam dzisiaj jest nieznananaszych przodków źle ubranychprostackość nieokrzesana.

Nie wnioskujcie ze słów moich,że każda się stroić musiw perły, które łowią w głębiszmaragdowych wód Indusi.

Zbyt jest ciężki dla kobietystrój obficie złotem tkany.Źle wygląda postać w szaciebogactwem przeładowanej.