Sonet 162
Traducido por Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Z dnia w dzień srebrzyste włos mi ćmią przędziwa —A niemniej w siatki grzęznę ukochane,W liściach się plącząc, w których zdarzyć zmianęNi chłód, ni zdoła słońca światłość żywa.Wprzód morze wyschnie, gwiazd przekwitnie niwa,Nim wielbić z trwogą Lauru cień przestanę,I znienawidzę mą serdeczną ranę,Którą przed światem miłość własna skrywa.I na to wszystko jest nie inna rada,Aż mój wróg luby śmierć mi chyba zada,Lub mię litością z rany mej uleczy.Do niepodobnych liczę nawet rzeczy,By co innego mogło byt mój człeczyZbawić, jak tylko Miłość lub śmierć blada! —