Sonet 67
Traducido por Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Iż się nadzieja moja zjiścić zwleka,Życie zaś we mnie śpieszy tak szalenie,Byłbym więc wolał wcześnie mieć baczenie,By co najszybciej od niej być zdaleka.
Dziś, ranny w serce, idę precz, kaleka,Zmuszony własny ból mieć w wielkiej cenie,I być spokojnym, choć się w licach mienięWzorem na męki skazanego człeka.Wy, którzy miłość wyzwać w bój życzycie —Zarozumiali! niechaj należycieUczy was własne doświadczenie moje:Żyjęć ja wprawdzie — lecz cóż takie życie!Serce w rozwagi przyodziałem zbroję —Jednak — bój zwiódłszy, czyż nietknięty stoję? —