Sonet 84
Traducido por Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Nie wiem doprawdy kędy się już schronięPrzed oczu twoich klęską, bom w obawieŻe ból niezmierny, którym wskroś się trawię,Zwolna zniweczy serce w mojem łonie.Chętniebym uciekł, ale w jakiejż stronieZe mną nie będziesz we śnie i na jawie?Toż po piętnastu leciech, tak jak prawieW dniu pierwszym było — tylko cień twój gonię!
I tak mi wszędzie pełno twej postaci,Że wzrok mój, ani odjąć się nie możeTwym blaskiem ślepnąć, ani ślad twój traci.Zda mi się, z Lauru leśnych puszcz bezdroże,Kędy zwabiony, niby to najprościejDążę, a błądzę do nieskończoności! —