Ach! czemuż zbudowali dom
Traducido por Jan Kasprowicz
Ogrodnik
ACH! CZEMUŻ ZBUDOWALI DOM mój przy drodze, wiodącej na targowisko?Z ładownemi łodziami zatrzymują się obok mych drzwi.Przychodzą i odchodzą i wędrują do woli.Ja siedzę i przyglądam się im, a czas mój ucieka.Zawrócić ich nie mogę i tak mijają me dni.
Dniem i nocą słychać odgłos ich kroków u drzwi mych.Daremnie wołam: „Ja was nie znam!“Jedni znani są mym palcom, inni mym nozdrzom, ponoć zna ich krew w moich żyłach, zaś inni znani są moim snom.Zawrócić ich nie mogę. Przyzywam ich i mówię: „Wstępujcie w mój dom, komu wola! Tak! chodźcie!“
O poranku dzwon dzwoni w świątyni.Przychodzą z koszami w ręku.Stopy ich czerwone, jak róże. Wczesny brzask świtu lśni na ich twarzach.Zawrócić ich nie mogę. Przyzywam ich i mówię: „Wstępujcie w mój ogród rwać kwiaty. Wstępujcie!“
W południe gong dźwięczy u bramy pałacu.Nie wiem, dla czego porzucili swą pracę i niedbale stoją u mego opłocia.Kwiaty w ich włosach zblakły i zwiędły. Tony ich fletni ospałe, lękliwe.Zawrócić ich nie mogę. Przyzywam ich i mówię: „Chłodno jest w cieniu mych drzew. Chodźcie, druhowie!“