Jakkolwiek wieczór
Traducido por Jan Kasprowicz
Ogrodnik
JAKKOLWIEK WIECZÓR cichemi zbliżył się kroki i znak dał pieśniom, iżby zamilkły;Jakkolwiek towarzysze twoi oddalili się na spoczynek, a ty jesteś zmęczony;Jakkolwiek trwoga czyha w pomroku i przesłoniło się oblicze niebios;Ty jednak, ptaku, o ptaku ty mój, wysłuchaj mnie i nie opuszczaj skrzydeł.
To nie liście płoną w lesie, to morze nabrzmiewa, jak jakiś niesamowity, czarny wąż.To nie kołysanie rozkwitłego jaśminu, to piana sycząca.Ach! Gdzież to słoneczne, zielone wybrzeże? Gdzież twoje gniazdo?Ptaku, o ptaku ty mój, wysłuchaj mnie i nie opuszczaj skrzydeł.
Noc samotna zaległa twą drogę, zmierzch drzemie poza mrocznemi pagórkami.Gwiazdy wstrzymują oddech i liczą godziny, miesiąc pobladły głęboką zalewa noc.Ptaku, o ptaku ty mój, wysłuchaj mnie i nie opuszczaj skrzydeł.
Niema tu dla ciebie ani nadzieji, ani trwogi.Niema tu słowa, ni szeptu, ni krzyku.Niema tu przytułku, ni miejsca spoczynku.Jest tylko para skrzydeł i niebo bezkreśne.Ptaku, o ptaku ty mój, wysłuchaj mnie i nie opuszczaj skrzydeł.