Pieśni ofiarne — 14

রবীন্দ্রনাথ ঠাকুর (1861–1941)

Traducido por Józef Jankowski

Na morskiej łasze bezbrzeżnego świataZbór wielki dzieci. Bez chmurnego płataZawisło niebo kręgiem na przestworze —Lecz — niespokojne i szumiące morze.Na morskiej łasze bezbrzeżnego świataZbór wielki dzieci — hasa, figle płata.

Domki buduje sobie dziatwa z piasku,Muszelki zbiera, mieniące się w blasku, —Wachlarzykami swe małe okrętyNiecąc, ze śmiechem wpędza na odmęty:Na morskiej łasze bezbrzeżnego świataDziatwa wesoła w pomysły bogata.

Pływać po morzu nie umieją dzieci,Ani nie wiedzą, jak zarzucać sieci...Szukacze pereł nurkują głębiną,Kupcy na statkach w daleki świat płyną,Podczas gdy dziatwa z wesołym szczebiotemSkorupki zbiera — by je rzucić potem:

Ukrytych skarbów nie szukają dzieci,Ani nie wiedzą, jak zarzucać sieci...

Morze wybucha śmiechem: biała pianaNa brzeg się toczy, wciąż rozchychotana.Fale, śmierć w kółko wynosząc na szranki,Śpiewają dzieciom długie kołysanki,Właśnie — jak matka, gdy z jednego wątkaKołyskę buja swojego dzieciątka.Morze się bawi z dziećmi: biała pianaNa brzeg się toczy, wciąż rozchychotana.

Na morskiej łasze bezbrzeżnego świataZbór wielki dzieci. Burza kołowataTam na dalekim niebios firmamencieGromami huczy, — w bezdrożnym odmęcieStatki się kruszą i, jak piórka, trawią, —Śmierć stąpa falą — a dzieci się bawią —Na morskiej łasze bezbrzeżnego świataZbór wielki dzieci...