Druga droga miłości

Robert Browning (1812–1889)

Traducido del inglés por Lucjan Szenwald

W połowie czerwcaNajwiększe kwiaty różJuna ciskałaSpod ciężkich powiek,Gdy pewien człowiekSuchego serca,(Wśród kwietnych burzWapienna skała),Odwrócił się, ziewnął szeroko, i trzcinąŚcinając traw główki, tak rzekł z pyszna miną:„Jeśli dam Junie kosza, czyjąż będzie to winą?“

A więc, fora ze dwora!Masz rację! MężczyznaNie wytrwa przy Junie!Cóż stąd, że na łonieWykwitł jej kwiat jabłoni?Pachnąca obora!Kwiecista zgnilizna!Kto spojrzy, ten plunie!

A zresztą niech Juna z gąsienic oczyściI naprawi Altanę Trzech Róż, którą z liściOdarła twa ręka — a kto wie, co się ziści!

Niech w drzewa zapuka,Niech pękiem kolorówNiezwykłych się mieni,Różami bez cierni.I takich, co wierniJej będą, poszuka:Półmdłych amatorówBezdusznej zieleni —Kto wie? Niech poruszy czerwcowe pioruny,Niech z sufitów postrąca pajęczyn całuny —Kto wie?To się może przekonam do Juny.