Zgodne rodzeństwo (Jachowicz, 1924)
Kochany braciszku! nie rusz mi stoliczka,Raz mała Ludmiłka rzekła do Eryczka,Bo tu moje lalki niedługo usiędą:Widzisz to nakrycie? tu obiad jeść będą.
ERYCZEK.
Masz dla nich przysmaczki?
LUDOMIŁKA.
Nie, bracie kochany.
ERYCZEK.
Z wczorajszego balu mam dwa marcypany,Mam jedno jabłuszko, cukierki, pierniczek. —Pobiegł i przynosi to wszystko Eryczek.Bawiły się grzecznie i zgodnie dziateczki,
I same zjadały, co miały laleczki.Teraz, rzekł Eryczek, bądź siostro wzajemną,Bawiłem się z tobą, ty się pobaw ze mną.Widzisz, w tem pudełku mam ja polowanie,Strzelec będzie strzelał, i zabije łanię. —Ach żal mi jej bracie! powiada Ludmiła.
ERYCZEK.
Eh! to nic nie szkodzi, będzie znowu żyła. —I tak się bawiły zgodnie i przyjemnie.I całe się życie kochały wzajemnie.