Chopin i Grottger — całość
»brzmiącą piersią nad zgliszcza i grobynuci podróżnym piosenkę żałoby«,
Z gór gdzie dźwigali ciężkich krzyżów brzemięWidzieli zdala obiecaną ziemięWidzieli światło niebieskich promieniKu którym w dole ciągnęło ich plemięA sami do tych nie wejdą przestrzeniDo godów życia nigdy nie zasiędąI może nawet zapomnieni będą.
»O Boże, jakiż ja słaby! o Boże, jak ja pomocy Twojej»potrzebuję, a jak ja pomocą Twoją pogardzam! Dzięki»Bogu, uczucie szlachetne odzywa się jeszcze, chce pod-nieść duszę upadającą pod brzemieniem grzechu, ale jest»jeszcze za słabe, żeby ją zupełnie podnieść mogło«.
»doznał najmocniejszego wrażenia, jakie młody chłopak»otrzymać może. Widziałem dziewczę najpiękniejsze, jakie»w życiu spotkałem. Coś tak pięknego, miłego szlachetnego,i trochę figlarnego, może już nigdy nie zobaczę.»Takie cudne stworzenie, że kiedym ją spostrzegł, osłabłem»z podziwienia. O jakie mile i piękne było jej czarne»oko! Obym kiedy jeszcze na świecie coś podobnego»widzieć i uwielbiać mógł!«
»na jakiejś stacyi przed Koźlem roznosiła wódkę.......»i inne łakotki«
Ten lud ubogiChrześcijański a gorącyZe wsi wychodził płaczącyBez dobytku...