Arkona

Stefan Marek Eiger (1899–1940)

Pierwszy pokłon: palcami wyciągniętej dłonidotykasz gleby, strugi, konaru i głazu;drugi: rzucasz ramiona, jak na wiatr gałęzie,ku drzewcowi chorągwi, przebitej przez włócznię,i ku tarczy rozchwianej, jak twarda kopuła.Poczem w chmury spoglądasz twarzą biało-ślepąku przejasnemu źródłu, widnemu gromowi,i w żałobie ją chylisz: tam, gdzie noc spoczywa.Wreszcie dźwigasz się cały. W dumnym, wielkim dreszczu(pochwaliwszy zaświaty, świat i elementy)W trzy twarze oko wlepiasz, srebrem powleczone— ponad wichry i burze i ziemie i morza —ku przepasce złoconej na wzroku i wargach.Poczem słuchasz, napięty, jak łuk i jak harfamosiężna: zapadają się grody z bursztynu,fale zielone płóczą ruiny i kości,a z ust twych uśmiechniętych, wpółrozwartych, śpiewnych,jak krew, cienkim strumieniem murawy rosząca,sokół trzepoce siwy i płoszy puszczyki.