Bruges
Nad umarłą wodą długo stałem,mdły kanale, zielony i zgniły,przechylony nad nurtem pół-ciałem— wielką gorycz chciwe wargi piły!
Ach, owisły w dół balustrady,zapatrzony w ślepą pianę toni,jakich szumów słuchałem, blady?— już przede mną nic mnie nie obroni!
Ostrołuki, dachówki ceglaste,czarny łabędź z żałobnej opery,carillony z wież srebrne nad miastem,wykręcone żarłocznie chimery!
Melancholjo! przez wiek mój przeklęta,nie, już z mostku nie ruszę ni kroku,nie powrócę na noc do okrętu!— Tu noc moja. Tu usnę głęboko.