Aleksy
Cokolwiek w sobie ma ten świat odmienny,Wszystko przemija, jako jednodziennyKwiat, który pięknie się rozwinie rano, a w południe zaginie.Halino, dziewczę moje ukochane!Skorom obaczył usta twe różane,Wyznałem między wszystkim światem najpiękniejszym bydź one kwiatem;Abowiem twoja uroda nadobnaDo różanego krzaku jest podobna,Który wydaje na przemiany kwiat czerwony z białym zmieszany.Dla czegoż tedy dziewko okazała,Zabraniasz zbierać kwiatków z swego ciała?Czemu od twoich uciech, proszę, tak często odmioty ponoszę?Samaś i sobie i mnie zawiniła,Żeś różaniec na twarzy zasadziła,Żeś na wargach i uściech kwiaty rozpostarła jako szkarłatyTe mnie do siebie wabią, te zuchwałaWenus na wieniec zerwać mi kazała.Jeźli wtem usłucham bogini, nie ja, ona tobie przewini.Ale daremnie darów bożych bronisz,Bo nie zadługo przecie je uronisz,Gdy za starością szkaradną piękne róże z twarzy spadną,
A tylko ciernie dotkliwe zostanie,Że młodź lubieżna ani pojźry na nie.Tam wspomniawszy na wdzięczności pierwsze, zapłaczesz od żałości.A przetóż póki nie dozna odmianyMłodości twojej ogródek różany,Dopuść mi, proszę cię, w w nim bywać i róże przyrodzone zrywać.