Janella
Słońce zagasło, ciemna noc wstaje,Zemną kochany mój się rozstaje;Świadczę wami gwiazdy! żem ja na czas każdyPrzyjacielem mu była zawżdy.Wieczór nastąpił, Hesper wychodzi —Odemnie smutny miły odchodzi;Pohamuj tej drogi przyjacielu drogi!Nie odstępuj mi dziewki ubogiej.Miesiąc roztoczył promień różany,A mnie opuszcza mój ukochany —Zostań na godzinę, powiedz mi przyczynę,Czemu odchodzisz biedną dziewczynę?Blisko północy, już słyszeć dzwony,Mnie rękę daje mój ulubiony —Potrwaj proszę mało, jeszcze nie świtało,Pójdziesz wnet, gdzieć się będzie podobało.Jutrzenka zeszła, moje jedyneSerce w daleką śpieszy gościnę —Poczekaj na chwilę, niechaj krotochwileZażyję z tobą gadając mile.Już na pół zbladły rumiane zorze,Przyjaciel wyszedł mój na podwórze —Postój me kochanie! skoro słońce wstanie,Odjedziesz, kędy będzie twe danie.Dzień świat ogarnął, chmury rozegnał,Mój najmilejszy mnie też pożegnał —Proszę, moje chęci miej w dobrej pamięci;Wszak nie uznałeś w nich żadnej niechęci.Na którykolwiek kraj pójdziesz świata,Niechaj bóg szczęści młode twe lata,
Niechaj i kłopoty przemieni w wiek złoty,Nie zapominaj mnie też sieroty.Więc kiedy lata rane upłyną,Uciechy pierwsze rade tam giną;Jednak ty statecznie kochaj we mnie wiecznie,Jeżeli zechcesz, jam twą koniecznie.