Proceryna

Szymon Zimorowic (1608–1629)

Ogrodzie, ogrodzie ulubiony,Kwiatkami rozlicznemi natkniony!Ciebie pięknie LubomiłaRękami swemi sadziła,Dla ciebie wiosna idzie zuchwała,Dla ciebie słońce cały dzień pała,Tobie Zefir wiatry grzeje,Tobie Hesper rosę leje;Ty Nimfy, z niemi kwietne boginieZa goście masz i za gospodynie,Ciebie Pallas i PafiaOsobą swoją nie mija;Cokolwiek przedniej rosyjskiej młodziMoże bydź, cieszyć się z tobą chodzi;Ciebie panny, choć się wstydzą,Często bardzo rade widzą;Ty w sobie wszystkich dziewek pieszczotyZamykasz, ty młodzieńskie zalotyW miękkie rymy uwinionePrzez brzmiącą głosisz bardonę,Ty pieśni w dzień przyjmujesz dziewicze,Ty przez noc skargi słyszysz słowicze;Ty w oczach różne smakiI zapach masz wieloraki —Ogrodzie, chlubo moja! z tak wielaTwych kwiatków użycz mi tyle ziela,Żebym wianeczek uwiłaI miłego nim poczciła.Niweźmie wieńca tego nikt iny,Tylko mój najmilejszy jedyny,

Którego z nami dwie lecieNie dostaje na tym świecie.Ty w martwym odpoczywasz grobie,Ja przecie kwiatki niosę tobie;Przyjmijże wieniec różany,Odemnie mój ukochany!A jako róże są odmienne,Ułomne, słabe, jednodzienne,Jako niehamowna rzekaDo morza cwałem ucieka:Tak prędko wiek nasz krótki upływa,Tak codzień żywota nam ubywa,Że ani godziny wiemy,Kiedy się w proch rozsypiemy.