Moallaka Tarafy — I
Traducido del árabe por Antoni Lange
Widoczne jeszcze ślady koczowisk ChaumułyNa kamiennej równinie Tachmed się rozsnuły.Podobne do tych resztek deseni, wykłutychNa rąk powierzchni mężów, w żelazo zakutych.Tutaj się towarzysze moi zatrzymaliI podjechawszy do mnie — tak mnie pocieszali:„Pokrzep swojego ducha, a przepędź tęsknicę!Ale ja wciąż pamiętam dziewczę me w lektyceWielbłądziej — ukochaną mą jasną Malekę —Której namioty dzisiaj od nas tak dalekie!Lektyka jej się zdała jako łódź co świtemPłynie szerokiej Dady zielonem korytem —Jak wielka adawiańska łódź albo jak owa,Którą zmyślnie buduje dłoń Ibn-Jaminowa.Sztuczny sternik prowadzi łódź co się kolebie —Już to w bok ją kierując — już to wprost przed siebie.Zasię przód jej rozcina pieniące się fale,Niby gracz, co zgadując, rozrzuca fijale.Z ludem tym ma gazela znikła ciemnousta,Co piękną wyciągając szyję, chyli usta,Gdy jagody eraku zrywa — a zarazemSzyja błyska jej pereł sznurem i topazem.Ciemną wargą uśmiecha się moja kochanka:Uśmiech jej do dzikiego podobny rumianka,
Co rozkwita na wzgórzach z wilgotnego piasku. —Samo słońce ją w złotym wykąpało blasku,Jej dziąseł nie dotknąwszy, co zostały ciemne,Choć zdala od niej kohlu są proszki tajemne.Samo słońce jej lica swą jasną zasłonąPokryło — czysto barwiąc twarz nie pomarszczonąZniknęła, lecz ja umiem zwalczać swą tęsknicę —Siadam wtedy na wierną swoją wielbłądzicęI lecę na pustynię — — —