Narodziny (Lenartowicz)

Teofil Lenartowicz (1822–1893)

Gdy raz pierwszy dziecinaSłabe wzniosła powieki,Głos muzyki dalekiéjPowtarzała dolina.Drżało światło jutrzenki,Słowik śpiewał w ukryciuNajpiękniejsze piosenki,W najpiękniejszym dniu w życiu.Blaskiem zorzy rumianéj,Rozjaśniały się ściany;Coraz więcéj promieniDziecku w oczach się mieni.

Kędy rzuci oczyma,Na kim oko zatrzyma,Wszyscy w świetle kolejąWciąż się przed nim słaniają,Ci na palcach się czają,Ci się patrzą i śmieją.

Coś mu dzwoni nad główką,Coś co cieszy serduszko,Więc nadstawia swe uszko,Chwyta słówko, oj! słówko —Głos ojczysty, jedyny,Samém brzmieniem zachwyca,I dobywa na licaPierwszy uśmiech dzieciny.

Ranny wietrzyk przewiewa,I roznosi na faliSłodką, lubą woń drzewa,Bzu i leśnéj konwalii.

Matka daje uśmiechy,Ludzie miłych słów dźwięki,Gaj wonności oddechy,Lichy słowik piosenki.To i wszystko co w świecieNajpiękniejsze, jedyne,K’ czemu śmieje się dziecięW pierwszą życia godzinę!O ukochaj na wiekiTen głos pieśni dalekiéj,Te poranku wonności,Te uśmiechy miłości.O! zatrzymaj w swém okuObraz matki kochanéj,Ciemne chatki twéj ściany,Srebrne wody potoku!

Niech w twéj myśli dziecięcéjNie postanie nic więcéjTylko matki oblicze,Jak słoneczko pogodne,

Tylko pieśni słodycze,Tylko tchnienie swobodne.Niech te cuda prawdziwe,Za któremi nic niema,Twoje serce zatrzyma,Zawsze jasne jak żywe.To i będzie ci znośnie,Życie czyście przebieży,A jak burza cię chłośnie,To cię tylko odświeży.

Otóż wchodzą do chatyCoraz nowi i nowi,Dziewczę niesie ci kwiaty,Dziad się z lirą sadowi.„Zkądżeś przyszło, kochanie?„Czyś ty w niebie wyrosło?...„Czy cię skrzydło bocianie„Z ciepłych krajów przyniosło?„A witajże, kochanku!

„Jasna zorzo, poranku!„A witajże raz drugi,„A żyj z nami wiek długi.„Niech nam rośnie to dziecię,„Jak pszeniczny kłos w lecie,„Niechaj jako chleb w dzieży„Rozrośnie się, rozszerzy.“Tak mu śpiewa dziad siwy,Słówka idą jak z płatka,Że aż cieszy się matka,Cieszy ojciec poczciwy.Jedno słówko zabrzmiałoToć je pewnie zgadniecie,I sprawdzi się na świecie,Bo się dziecko rozśmiało.

Miodu, miodu! a dużo!Dziecku oczki się mrużą,Pociągniéjmy! Bóg świadkiem,Podzielmy się ostatkiem.

Radość weszła pod strzechę,Co wam bracia się spieszyć;Pan Bóg dał nam pociechę,I jakże się nie cieszyć?