Jaś łakomy
Przychodził Jaś łakomy do kucharza Marka,I zawsze mu zaglądał do każdego garka.Nigdy Marek panicza nie mógł upilnować,Zawsze musiał Jaś skubnąć, albo co skosztować.Nie raz nawet z paluszka oblizał powidła.Fe! łakomstwo, jakaż to przywara obrzydła!
Choć łajał Marek Jasia, Jaś nie słuchał Marka;Ale codzień jak zwykle zaglądał do garka.Raz kucharz dla czeladzi jagły w garku warzył,Jaś ich musiał skosztować i język — oparzył.Nie raz taki przypadek na dobre wychodzi.Od tego czasu już Jaś do kuchni nie chodzi.