Ptaki (Czyżewski, 1936)

Tytus Czyżewski (1880–1945)

W toledańskiej katedrze Chrystus zakrwawionypozbył się swojej cierniowej korony,toczy się po kamieniach korona cierniowa,schyliła się ku ziemi matka Jezusowa.

Podniosła koronę matka utrapionai zakrwawione ciernie przyciska do łona,głęboko w piersi ciernie się wbijają,czerwone krople na ziemię padają.

Zobaczyły gołębie piersi zakrwawionei w białych piersiach ciernie zagłębione,wleciało do kościoła stado gołębiowe,by z ran wydobyć sztylety cierniowe.

Nadleciały jaskółki z kraju dalekiegoaby odjąć Matce bólu głębokiego,nadleciały skowronki z pola zielonego,by ulżyć męce serca Matczynego.

Nadarmo się kochani ptakowie trudzicie,zbolałemu sercu Matki nie ulżycie,bardziej nad ciernie, nad krwawiącą ranębolą Matkę gwoździe do krzyża wbijane...

Bardziej niźli ostre sztylety błyszczącebolą Matkę oczy Syna konające,bardziej, niźli cierniami piersi pokrajane,bolą Matkę rany Synowi zadane...

W katedrze Chrystusa ciało konające,a nad niem stada ptaków latające;cicho, cicho, nie bijcie skrzydłami,w świat z krwawiącemi odlećcie cierniami.