Do swoich wiérszy, pisanych w młodości

Victor Hugo (1802–1885)

Traducido del francés por Bruno Kiciński

Oh! primave a! gioventù dell’ annoOh! gioventù primavera della, vita.Piérwiosnku! młodości roku!Młodości! piérwiosnku życia!

O kochaniu, młodości, cnocie, piosnki moje,Czyż to wy? Upojeniem waszém się upoję,I klęczący was odczytam,Pozwólcie, że na chwilę wrócę w wasze lala,I że od obecnego oderwany świata,Z wami znowu się przywitam.

Miałem lat ośmnaście i żyłem marzeniem,Kołysała mnie lubém nadzieja zmyśleniem,Zabłysła mi gwiazda miła,Téj byłem bóstwem, któréj imię w sercu pieszczę.Byłem wówczas młodzianem, dziś mężczyznę, jeszczePamiątka szczęścia wzruszyła.

Wieku! w marzenie, siłę i wdzięki bogaty,Czekać co wieczór szmeru przyjść mającéj szaty,Rękawiczkę tulić skrycie,Chciéć by potęgę, miłość, chwałę lało życie,Być czystym, dumnym, śmiałym i jak w oczywistość,Wierzyć w nieskażoną czystość.

Teraz czułem, widziałem i wiém. Mniejsza o to,Że wiek późniejszy przerwał dumań tkankę złotą,Już mnie nieułudzą więcéj;O jak ten wiek burzliwy, do którego wzdycham,Przy cichéj spokojności, którą dziś oddycham,Iskrzy się jeszcze goręcéj.

Cóż ja ci przewiniłem, o mój wieku młody,Żeś mi tak prędko zniknął. O wieku swobody!Myślałżeś, że dość użyłem.Ah! że nie chcesz już dla mnie zabłysnąć na ziemi,Że nie chcesz mnie skrzydłami unosić błogiémi;Powiédz, cóż ci przewiniłem?

Ah! gdy ta luba przeszłość, gdy ten wiek bez skazy,Spotkamy w białéj szacie z cudnémi obrazy,Pełen najdroższych pamiątek,Chwytamy go, a potém ciężko nam przychodzi,Skropić łzami goryczy z młodocianéj łodziPozostały wspomnień szczątek.

Zapomniéjmy o wszystkiém. Gdy młodość umarła,A zimna do poziomu burza nas przyparła,I wszystko zamknęła w grobie;Jest nam zagadką powód naszego istnienia,Gdy człowiek błędne widmo mija i po sobieNie zostawia nawet cienia.