Sonety — LVIII
Traducido del inglés por Jan Kasprowicz
Niech mnie Bóg broni, On który, mnie w twegoZmienił pachołka, abym mógł być łasyNa dochodzenia, gdzieś jest i dlaczego,Abym, twój wasal, śledził twoje wczasy,Skiń-że, a wszelkiej wraz się poddam kaźni,Byle swoboda posłużyła tobie.Cierpliwie zniosę, co boleśnie drażni,I wraz ci żadnych wyrzutów nie zrobię!Czyń, co-ć się widzi; glejt twój tak szeroki,Że dzięki temu czar twój przywilejePosiada wszystkie. Ty też sam swe krokiMasz uniewinniać, cokolwiek się dzieje.Ja mam wartować — piekielne katusze!I każdy czyn twój dobrym nazwać muszę.